Wybór przedszkola

Opublikowane Wtorek, marzec 23rd, 2010 o 16:31

2908834853_2d4116edf9Tytuł jest raczej mało adekwatny do rzeczywistości. Jaki wybór? To nie wybór, a wyścig który trwa od początku marca w większości polskich miast i gmin. Jak czytam w jednym artykule liczba dzieci w wieku przedszkolnym tj. od 3 do 5 lat wynosi 1mln 105tys. Podobno 440 tys. dzieci z tej grupy nie dostanie się do przedszkola publicznego. Nasuwa się od razu parę mocnych słów, ale po co? Trzeba gromadzić energię by albo usilnie starać się aby nasze dziecko znalazło się w grupie tych szczęśliwców (np. udając samotną matkę, studentkę studiów dziennych itp.- wówczas dostajemy punkty i szanse rosną) lub zacząć szukać dobrego przedszkola prywatnego, co po pierwsze nie jest proste, a po drugie nie jest tanie. A teraz przełożenie na rzeczywistą rzeczywistość.

Od jakiegoś czasu przymierzaliśmy się do wysłania naszej latorośli w świat, tzn. do przedszkola. Mierzyliśmy się z opiniami babć, które po części uważały, że to za wcześnie, a i my mieliśmy pewne obawy. W końcu przez 2,5 roku Michał był wyłącznie z nami lub ukochanymi dziadkami. Wiedzieliśmy jednak, że po pierwsze Michał jest już gotowy na bycie w grupie, a po drugie wiemy, że przedszkole jest mu niezbędne by nauczył się czegoś nowego. Moje dziecko jest osobą otwartą, dość odważną i mocno zapatrzoną w siebie. Powiecie, jak każdy dwulatek. Może i tak, ale dochodzi fakt, że syn jest jedynakiem i ciężko jest mu wytłumaczyć, że czasami będzie w różnych życiowych sytuacjach numerem 2, 3 lub 4, a nie nr 1. Choć dla nas zawsze będzie nr 1 albo mówiąc żargonem lat 80-tych przychodniową zerówką (pamiętacie jak w kolejce do lekarza zawsze przychodził ktoś w ostatniej chwili i dumnie wygłaszał swój numerek-zerówka?)

Okazało się, że przyjęcie do przedszkola graniczy z cudem. I nie mówię tu o przedszkolach publicznych, bo o tym to wiem już od dawna. Chodzi o przyjęcie do przedszkoli prywatnych, tych całkiem nowych i stosunkowo dużych. W najbliższym sąsiedztwie mam takich przedszkoli dwa i jestem dumnym numerem rezerwowym 34 w jednym i chyba 45 w drugim. Oczywiście mowa o przyjęciu od września.

————
REKLAMA

Jesteś nurkiem lub zaczynasz przygodę z tym hobby? Zobacz na naszej stronie dla nurków gdzie tanio nurkować?

Lubisz wyzwania i do tego większość swego wolnego czasu spędzasz na rowerze? Sprawdź czym jest Zażynek, coroczna impreza odbywająca się na Podlasiu.

Kwatery prywatne pozwolą Ci na niezależność i prywatność podczas wakacyjnego wyjazdu.
————

Na całe szczęście istnieją też w okolicy mniejsze kluby malucha, funkcjonujące prawie jak przedszkola. Okazało się, że w dwóch są wolne miejsca. Poszliśmy więc do jednego z nich na zajęcia adaptacyjne. Na pewno wiecie jak to jest gdy czuje się, że coś jest nie tak. Niby wszystko jest ok, ale podświadomie myślisz, że coś tu nie gra. Tak właśnie było z pierwszym klubem, niby odrębny budynek, niby kolorowa sala, ale dość klaustrofobicznie, za ciepło i w ogóle tak jakoś.

Okazało się, że przeczucia się sprawdziły gdy dzieci wyszły na podwórko, na ogrodzony teren przedszkola i o zgrozo bawiły się pośród urwanej rynny, na którą założona była ogromna decha z kilkunastoma ogromnymi gwoździami. Dzieci chyba były przyzwyczajone, bo próbowały wyrywać te gwoździe, później nabijały je sobie na stopę i tego typu historie. Jakoś nam się odechciało przedszkola.

Los jednak chciał za wszelką cenę wysłać nasze dziecko w świat i nazajutrz podczas jazdy samochodem do sklepu naszym oczom ukazał się duży billboard z info o nowym klubie malucha, funkcjonującym zaledwie kilka miesięcy. I tam właśnie codziennie (z przerwą na choroby adaptacyjne) Michał z wielką ochotą maszeruje. Pierwsze wrażenie tej placówki było całkiem dobre, właścicielka sprawia wrażenie osoby rzeczowej, miłej, sama ma 3 dzieci i w dodatku świetne przygotowanie sportowe. Mały do przedszkola uczęszcza nad wyraz chętnie. Z odbiorem są problemy gdyż 5 godzin zabaw to dla niego stosunkowo za mało. Wszyscy jesteśmy zadowoleni.

Droga łatwa nie była i nie otrzymaliśmy do końca tego czego chcieliśmy na początku. Nie jest to przedszkole publiczne, bo choćbym chciała nie potrafię kłamać, wzbudzać litości i nie będę udawała biedniejszej niż jestem. Nie jest to przedszkole prywatne bo lista rezerwowa jest długa, a poza tym ceny zabójcze. Wyszedł klub malucha, na który na razie nas stać i który spełnia nasze podstawowe oczekiwania.

Wszystkim mamom przedszkolaków życzę dużo cierpliwości i udanych wyników rekrutacji.

Wszystkim urzędnikom odpowiedzialnym za ten stan gratuluję dorosłych, odchowanych dzieci i braku elementarnego poczucia empatii.

Zarółno komentarze jak i pingi są obecnie niedostępne.

Komentarze są zamknięte.