Wakacyjne podróże

Opublikowane Środa, wrzesień 29th, 2010 o 13:50

0002_4Nie mogę uwierzyć jak dawno mnie tu nie było, ponad 2 miesiące! Wszystkiemu winne są wakacje!I właśnie a propos wakacji mam kilka przemyśleń. Otóż po ciężkiej zimie i wcale nie najładniejszej wiośnie postanowiliśmy wyruszyć do cieplejszego kraju wraz z naszą Pociechą. Trochę to było skomplikowane, ponieważ Michał jest w trakcie leczenie, jest na diecie bez mlecznej więc do walizki spakowaliśmy sporo półproduktów, zwłaszcza że na wakacje wybraliśmy apartament w Bułgarii i znając tamtejsze realia postanowiliśmy się zabezpieczyć.

Niestety nie udało się wytrwać na diecie z półproduktów i w wyniku bywania w bułgarskich restauracjach wszyscy to odchorowaliśmy ale wakacje to przecież nowe doświadczenia więc przyjęliśmy wszystko z pokorą:)

Ze względu na naszego chorego 3-latka wakacje postanowiliśmy spędzić w tzw wiosce wakacyjnej. Pozwalaliśmy sobie oczywiście na wakacyjne wycieczki wynajętym samochodem, ale naszą bazą była właśnie wakacyjna wioska. Na jej terenie znajdowała się plaża, baseny, place zabaw, restauracje, sklep, punkt medyczny, odbywały się animacje dla dzieci i co za tym wszystkim idzie znajdowało się tu wielu zagranicznych turystów. Przebywali tam m.in Rosjanie, Niemcy, Anglicy, Rumuni, Polacy, niestety niewielu było Bułgarów.

Uwielbiam obserwować ludzi, więc trochę z ukrycia, trochę z przypadku, starając się nie robić tego zbyt nachalnie i pozwalając ludziom odpoczywać na wakacjach – obserwowałam. Bardzo pomocne w przypadku obserwacji jest ?posiadanie? dziecka, można zobaczyć dużo więcej.

Właściwie od początku bardzo wnikliwie obserwowałam dzieci: polskie, rosyjskie, angielskie, niemieckie i ?wszelkie inne?. Miło było popatrzeć jak szybko nawiązują kontakty, jak wspaniale bawią się, śmieją, porozumiewają za pomocą gestów i w swoich językach, nie mając zahamowań, zbędnych ograniczeń, kompleksów. Dzieciaki są spontaniczne bo wszystkich traktują równo, nikt im jeszcze nie narzucił zbędnych norm, nie wytłumaczył, że zachód jest ?lepszy? niż wschód, że Rosjanie nie lubią Polaków i odwrotnie i wielu innych podobnych pierdół.

Cała sytuacja obraca się o 180 stopni gdy wyciągam wnioski dotyczące dorosłych. I choćby ktoś próbował mi wytłumaczyć, że jest inaczej nie zgodzę się, bo sama to zobaczyłam i to nie pierwszy raz. Polacy to smutny naród, nawet na wakacjach, trzymający się trochę z boku, cichy i pokornie czekający na swoją kolej. Oczywiście zawsze znajdziemy wyjątki, ale są to tylko wyjątki.

Zaobserwowałam, ze najgłośniejsi są Anglicy, słychać ich w knajpach, na ulicach, na plaży. Są niczym kolonizatorzy i tak trochę traktują ziemie na które przybywają. Bułgarzy są narodem wesołym, traktujących wszystkie wykonywane czynności z ?przymrużeniem oka?, nie spieszy im się, ale może dlatego cieszą się z drobiazgów. Być może również dlatego, że mają w Bułgarii dużo słońca i mniej powodów do narzekań. Zaś Rosjanie, no cóż to dla mnie naprawdę spore odkrycie mają straszną manię wielkości. Chcą by w restauracji obsłużono ich ?przed Polakami? i to wcale nie dlatego, że byli tej w restauracji pierwsi lub, że w sposób szczególny im się spieszy.

Oto moje przemyślenia, całkiem subiektywne i pewnie dlatego wiele osób będzie miała inne zdanie. Jednak ważniejsze od tych wniosków wynikających z zachowań dorosłych są cele jakie mamy w stosunku do naszych dzieci. Myślę, że jest światło w tunelu i bardzo ważne jest by wychowywać nasze dzieciaki bez kompleksów. Nie zmienimy zachowań innych narodowości do siebie, nie zmieniając siebie. Nie bądźmy smutasami i nie przenośmy naszych ograniczeń i schematów na dzieci. Nasze dzieciaki nie są w niczym gorsze od swoich zagranicznych kolegów. To mądre, sprytne i otwarte istotki i to właśnie one mają szanse pokazać, że w niczym nie jesteśmy gorsi od Zachodu czy Wschodu.
m

Zarółno komentarze jak i pingi są obecnie niedostępne.

Komentarze są zamknięte.