Kobieta i matka

Opublikowane Wtorek, lipiec 13th, 2010 o 11:01

2715583000_d87171f627

Znów odniosę się do artykułu, który mocno mnie poruszył, a dotyczy spraw macierzyństwa. Otóż niejaka Elisabeth Badinter – profesorka filozofii w École Polytechnique w Paryżu w swojej najnowszej książce ?Le conflit. La femme et la mere? (’Konflikt. Kobieta i matka’) postawiła taka oto diagnozę

Równouprawnienie odchodzi do lamusa. Najwięksi macho ‘wygrali cichą wojnę, nawet nie biorąc do ręki broni’. Wszystko przez modę na karmienie piersią, ekologiczne pieluszki i zupki bio.

W swoje pracy zaznacza, że pozycja kobiety we Francji i na zachodzie Europy pogarsza się przez wpływ społeczeństwa, które naciska na kobiety, by te zapomniały o własnych potrzebach i spełniały wszystkie życzenia ‘żarłocznego i despotycznego dziecka, które pożera swoją matkę’. Mało tego, społeczeństwo wymaga by przy okazji dbały o środowisko naturalne i używały pieluch wielorazowych oraz gotowały zupki zamiast używać tych ze słoika. W efekcie nawet tyle równouprawnienia, ile wywalczyło pokolenie Badinter (ma 66 lat), jest dziś zagrożone.

————
WARTO ZAJRZEĆ

Sprawdź najnowsze losy Dextera Morgana i przeczytaj recenzję 6. odcinka serialu Dexter.

Harpagan – rajd na orientację, który łączy turystykę pieszą, jak i zmagania na rowerze.

Wybierasz się na urlop, ale nie wiesz, gdzie można znaleźć ciekawe oferty? Apartamenty wynajem to ciekawe i atrakcyjne propozycje!.
————

Możecie sobie wyobrazić jaką burzę wywołały jej słowa i jaka dyskusja rozpoczęła się nad Sekwaną. Badinter, prywatnie matka trójki dzieci, już wcześniej dowodziła, iż instynkt macierzyński nie istnieje i kobiety i mężczyźni tak samo – opiekują się swoimi (a czasem cudzymi) dziećmi z miłości, przywiązania lub przez rozsądek, ale nie dlatego, że tak każe im instynkt.

W najnowszej książce posuwa się jeszcze dalej i twierdzi, że pokolenie dzisiejszych mam ugina się pod ogromną presją, by być matkami idealnymi, a społeczeństwo stawia im wygórowane wymagania. Twierdzi, że współczesne matki często słabo opłacane w pracy zawodowej poddają się presji otoczenie i zamiast realizować się na wielu płaszczyznach wybierają dom, dziecko i jak to ona nazwała ?służenie małemu tyranowi?. Przez tę całą modę na naturę, bycie eko, ochronę środowiska matki są poddawane presji karmienia piersią, prania pieluch i gotowania ekologicznych warzyw.Setki głosów pediatrów, ekologów, przeciętnych mam, a nawet pani wiceminister środowiska nie zostawiło na Badinter suchej nitki. Dowodziły, że można być świetnym pracownikiem dobrą matką, która znajduje czas na zupy, pieluchy i karmienie piersią gdzie chce i kiedy chce. Ekofeministki twierdziły, że bycie nowoczesną kobietą polega właśnie na godzeniu pracy zawodowej, działalności publicznej i prywatnej, by ratować planetę. Temperatura tej debaty była naprawdę gorąca, dotknęła Facebooka i wiele innych portali społecznościowych.Cóż nie ma się co dziwić, u nas pewnie rozpętałaby piekło. Pojawiły się jednak głosy popierające Badinter w części lub rozumiejące jej punkt widzenia. Chyba nie potrafiłabym zgodzić się z filozofką zupełnie ale moim zdaniem ma wiele racji. Odkąd urodziłam dziecko czuję presję i mam wrażenie, że wiele kobiet ją czuje. Zaczęło się już przy pierwszej wizycie u pediatry, która nawet na mnie nie spoglądając wypełniając jakąś swoją kartotekę zadała mi pytanie ?Karmi na żądanie? Na pewno karmi przecież to najlepsze dla dziecka?. Gdy odpowiedziałam, że nie karmi, bardzo się zdziwiła. Wytłumaczyłam, że karmię owszem ale w odstępach czasowych, dziecko wie kiedy dostanie jeść, dobrze przybiera na wadze i nie mam zamiaru przy każdym jego krzyku wsadzać mu piersi do buzi. Zdziwiła się, lecz nie dostałam bury, choć jej zachmurzone czoło wiele mówiło. Poza tym ilość czasopism, portali dla rodziców o dzieciach z wszelkimi poradami, wskazówkami, przepisami jest przeogromna. Nie jestem stałą czytelniczką tej prasy ale czasami zaglądam na portale o dzieciach. Wiele razy dowiedziałam się, że nie postępuję właściwie. No cóż, nigdy nie twierdziłam, że jestem matką idealną. Mam też wrażenie, że presja dotyczy samej opieki nad dzieckiem, że obecnie ?musimy? poświęcać naszemu skarbowi tyle czasu, ile wcześniej mamy poświęcały 5 czy 6 dzieci. Nie wspominając już o presji zawodowej, bo jak to możliwe, że 35 letnie kobieta-matka nie posiada jeszcze kierowniczego stanowisko? Wstydź się kobieto!

Głowa do góry Drogie Mamy, Kobiety! Ja zupełnie nie mam wyrzutów sumienia, że nie karmiłam piersią do roku, nie używałam pieluch wielorazowych, warzywa ekologiczne kupiłam tylko dwa razy, a moje trzyletnie dziecko nie zna jeszcze angielskiego. Ważne, żeby znaleźć kompromis, sprawić by szczęśliwe było nie tylko nasze dziecko ale również my, które powinnyśmy uczynić nasze życie interesującym na wiele sposobów. Bo ja lubię po pracy poczytać książkę, a Ty może wolisz skok ze spadochronem?

m.

Zarółno komentarze jak i pingi są obecnie niedostępne.

Komentarze są zamknięte.