Ja sam
Opublikowane Sobota, maj 15th, 2010 o 20:20
Można powiedzieć, że Michał od dawna stara się być samodzielny. Wiemy to również od pań w przedszkolu, które chwalą go za sprzątanie po sobie, a nawet po innych, układanie zabawek itd. Nigdy nie przykładałam do tego zbyt dużej uwagi. Naturalnym było, że Michał sprzątał po zabawie klocki, a jeżeli ja wycierałam stół ?na mokro? on chętnie wycierał ?na sucho?. Codzienne moje odkurzanie kończyło się przejęciem odkurzacza przez Michała by naśladować mamę.
————
REKLAMA
Najnowsza produkcja kinowa o legendarnej postaci Robin Hood. Przeczytaj artykuł: Robin Hood w kinach.
Zażynek – informacje o początkach Zażynka – rajdu turystyczno-sportowego na sprawdzenie kondycji i odporności psychicznej.
Przeczytaj recenzję filmy Dystrykt 9 na blogu internetowego trolla. Zobacz co wyszło z połączenia kina społecznego z science fiction.
————
Mimo wszystko etap, który właśnie zaczął nasz syn tzn. JA SAM bardzo nas zadziwia. Właściwie nic nam już nie wolno, ani założyć ubranek, ani zdjąć, ani umyć mu zębów, ani pomóc w krojeniu. A jeżeli mimo protestów jednak nam się udaje ?pomóc? Michał powtarza każdą naszą czynność po swojemu. Oczywiście jak większość rodziców pozwalamy mu na próbowanie, nie ma przecież szybszego sposobu na naukę. Dzięki temu zadziwia nas jego ubieranie, rozbieranie, profesjonalne ścieranie kurzy, odkurzanie, a nawet samodzielne przygotowywanie francuskich ciasteczek, naprawdę profesjonalne. Michał sam wymyślił nowy sposób zawijania ciasta. Z radością przejęłam jego sposób i stosuję go do dziś. Zatem cieszymy się z jego nauki, pozwalamy wykorzystywać tę wiedzę , ułatwiającą nam trudy dnia codziennego i co..? I potem czytamy w artykułach o 35 letnich synach, którzy mieszkają z mamą, która kontroluje zasypianie, pobudkę, czystą piżamkę, dba żeby w lodówce był ulubiony serek i kefir na kaca.Mama pościeli łóżko, wyprowadzi na spacer jego psa, przeleje kieszonkowe na konto (bo wstyd dać tak do ręki) i cierpliwie znosi jego ?nocnych? gości lub gościówy.Czy ja też się taka stanę? Czy będę chorą matką, która boi się syndromu pustego gniazda i która wmawia sobie, że to z miłości? Bardzo bym nie chciała. Wiem, że na początku pensje są marne, a nowe mieszkania drogie, ale my też łatwo nie mieliśmy.
Kiedy dowiedziałam się, że urodzi nam się syn w pierwszej kolejności pomyślałam o przywiązaniu do rodziny. Ja i moja siostra jesteśmy silnie związane z mamą, chętnie wracamy do domu, a po takiej wizycie zawsze mam mocno naładowane baterie i siłę, że góry mogę przenosić. Zastanawiałam się czy tak samo jest z chłopcami, mężczyznami? Czy oni również chętnie wracają do domu rodzinnego? Czy można generalizować? Pewnie nie, poczucie bezpieczeństwa i ładowanie baterii raczej zależy od domu, domowników i chyba w mniejszej części związane jest z płcią (choć najbliżsi znajomi przeczą tej teorii).
Tak czy inaczej nie chciałabym wychować polskiego bamboccioni, który do 35 jest uzależniony ode mnie psychicznie i finansowo. Niech rozwija skrzydła, zwiedzi świat, zapracuje na swoje mieszkanie (może trochę pomożemy) i wraca do nas na niedzielny obiad. A tymczasem ponieważ zbliża się pora odkurzania pozwolę Michałowi stracić trochę energii, niech się wdraża.